Czy wiesz, że kasza krakowska to wciąż jedna z najmniej docenianych kasz jęczmiennych w polskich kuchniach? A szkoda, bo jej drobne, nierówne granulki świetnie chłoną smak wywarów, sosów i przypraw. Wystarczy kilka prostych zasad, żeby z pozornie zwykłej kaszy zrobić pełnowartościowy, delikatny i sypki dodatek do obiadu albo bazę do zapiekanek i dań jednogarnkowych. Poniżej zebrano konkretne wskazówki: jak wybrać kaszę krakowską, jak ją ugotować, w jakich proporcjach i z czym smakuje najlepiej – bez teoretyzowania, za to z naciskiem na praktykę.
Kasza krakowska – co to właściwie jest?
Kasza krakowska to kasza jęczmienna otrzymywana z drobno łamanych ziaren jęczmienia, zwykle dodatkowo polerowanych. Z wyglądu przypomina coś pomiędzy kaszą jęczmienną perłową a drobną kaszą wiejską – ziarna są nieregularne, mniejsze, matowe lub lekko błyszczące.
W praktyce oznacza to kilka rzeczy:
- gotuje się szybciej niż gruba kasza jęczmienna pęczak,
- lepiej sprawdza się w zupach, zapiekankach i farszach, bo łatwo łączy się z innymi składnikami,
- po dobrym ugotowaniu pozostaje sypka, ale lekko kleista, co wiele osób bardzo ceni,
- ma charakterystyczny, delikatnie orzechowy posmak typowy dla jęczmienia.
W odróżnieniu od popularnej kaszy perłowej, kasza krakowska ma bardziej „domowy” charakter i rzadziej trafia na talerze w roli eleganckiego dodatku. Za to świetnie odnajduje się w daniach typu comfort food – gęstych zupach, zapiekankach warzywnych, gulaszach.
Kasza krakowska jest jednym z najbardziej „wybaczających” gatunków kaszy – przy poprawnych proporcjach wody trudno ją całkowicie zepsuć, dlatego nadaje się świetnie dla osób zaczynających przygodę z kaszami.
Jak wybrać dobrą kaszę krakowską i jak ją przechowywać?
Przy zakupie kaszy krakowskiej warto zwrócić uwagę na kilka prostych rzeczy. Opakowanie powinno być szczelne, nieuszkodzone, bez oznak zawilgocenia. Ziarna w środku nie mogą być zbrylone – to sygnał, że kasza złapała wilgoć.
Dobrze też zerknąć na skład. W większości przypadków powinna to być po prostu „kasza jęczmienna krakowska”, bez dodatków. Data minimalnej trwałości ma znaczenie – im świeższa kasza, tym przyjemniejszy aromat po ugotowaniu i mniejsze ryzyko „stęchłego” posmaku.
W domu najlepiej przesypać kaszę z papierowego lub foliowego worka do szklanego słoja lub pojemnika z szczelną pokrywką. Trzymać z dala od wilgoci, źródeł ciepła i intensywnie pachnących produktów (kawy, przypraw, herbat). W takich warunkach spokojnie poleży nawet kilka miesięcy, bez utraty jakości.
Podstawowe proporcje wody i gotowanie kaszy krakowskiej
Choć na opakowaniach często pojawiają się różne wskazówki, w praktyce sprawdza się kilka sprawdzonych proporcji, które dają powtarzalny efekt.
Gotowanie w garnku na kuchence
Najbardziej klasyczna metoda, dobra zarówno do obiadowych dodatków, jak i do późniejszego wykorzystania kaszy w sałatkach czy farszach.
Podstawowe proporcje:
- na 1 część kaszy krakowskiej – 2,2–2,5 części wody lub wywaru,
- na 1 szklankę kaszy (ok. 180 g) – ok. 400–450 ml płynu.
Przy mniejszej ilości wody kasza będzie bardziej al dente i sypka, przy większej – miększa, lekko kleista. Dobrze sprawdzają się takie proporcje:
- Kaszę przepłukać na sicie pod bieżącą wodą, aż woda przestanie być mętna. To pomaga pozbyć się nadmiaru skrobi i ewentualnych zanieczyszczeń.
- Wodę lub wywar doprowadzić do wrzenia, dopiero wtedy wsypać kaszę.
- Dodać szczyptę soli (lub więcej, jeśli kasza ma być jedynym słonym elementem dania) i opcjonalnie łyżkę oleju/masła klarowanego.
- Po ponownym zawrzeniu zmniejszyć ogień do minimum, przykryć garnek i gotować ok. 12–15 minut, bez mieszania.
- Po tym czasie zdjąć z ognia, pozostawić pod przykryciem na kolejne 10 minut, by kasza „doszła” i wchłonęła resztę płynu.
Mieszanie kaszy w trakcie gotowania zwykle nie jest potrzebne, a czasem wręcz szkodzi – może spowodować nadmierne uwolnienie skrobi i zamienić kaszę w gęstą papkę. Jeśli istnieje obawa, że się przypali, lepiej zmniejszyć ogień do minimum lub zastosować grubszą, porządną patelnię rozgrzewającą spód garnka.
Metoda piekarnikowa – idealna do zapiekanek
Gotowanie kaszy krakowskiej w piekarniku przydaje się wtedy, gdy ma stać się częścią większego dania – zapiekanki, dania jednogarnkowego, faszerowanych warzyw. Ta metoda daje bardzo równomiernie ugotowaną, sypką kaszę.
Podstawowa procedura wygląda tak:
Do naczynia żaroodpornego wsypać odmierzoną ilość kaszy, dodać przyprawy, tłuszcz (np. łyżkę masła klarowanego lub oliwy) i zalać gorącą wodą lub bulionem w proporcji podobnej jak do gotowania w garnku – 1 część kaszy na ok. 2,3–2,5 części płynu. Naczynie przykryć (pokrywką lub folią aluminiową) i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C.
Po około 25–30 minutach kasza powinna wchłonąć większość płynu. W połowie czasu można naczynie delikatnie potrząsnąć, ale nie ma potrzeby intensywnego mieszania. Po upieczeniu kaszę dobrze jest zostawić jeszcze na kilka minut w wyłączonym, lekko uchylonym piekarniku. Ziarna „uspokoją się”, a struktura będzie stabilniejsza.
Metoda piekarnikowa szczególnie sprawdza się wtedy, gdy kasza ma być od razu połączona z warzywami, mięsem lub sosem. Wystarczy ułożyć składniki warstwami lub delikatnie przemieszać z suchą kaszą przed zalaniem płynem – całość ugotuje się razem, bez użycia dodatkowego garnka.
Kasza krakowska na wytrawnie – dodatki, które robią różnicę
W wersji wytrawnej kasza krakowska świetnie zastępuje ziemniaki, ryż lub makaron. Jej neutralny, lekko orzechowy smak dobrze współgra z większością tradycyjnych dodatków obiadowych.
Najprostszy sposób na aromatyczną kaszę do obiadu to gotowanie jej nie w wodzie, ale w bulionie warzywnym lub drobiowym. Warto też dorzucić aromaty już na etapie gotowania: liść laurowy, ziarna ziela angielskiego, kawałek selera lub pietruszki. Po ugotowaniu kaszę można:
- przemieszać z podsmażoną cebulką i czosnkiem,
- dodać łyżkę masła i odrobinę posiekanej natki pietruszki,
- wymieszać z podsmażonymi warzywami (marchewka, por, papryka),
- połączyć z grzybami – świeżymi lub suszonymi, wcześniej namoczonymi.
Kasza krakowska dobrze znosi też ponowne podgrzewanie. Jeśli ma wrócić na patelnię następnego dnia, warto zostawić ją po ugotowaniu odrobinę bardziej al dente – następnego dnia wchłonie trochę dodatkowego płynu lub tłuszczu i nie zamieni się w breję.
Ciekawym pomysłem jest użycie ugotowanej kaszy krakowskiej jako bazy do sałatek. W połączeniu z pieczonymi burakami, fetą, prażonym słonecznikiem i lekkim winegretem tworzy sycący, ale nadal lekki posiłek. Na ciepło świetnie gra z warzywami korzeniowymi i wszelkimi gulaszami – zmiękcza ostre smaki, ale ich nie zagłusza.
Kasza krakowska na słodko – niedoceniany klasyk
Choć kojarzy się głównie z daniami wytrawnymi, kasza krakowska świetnie sprawdza się także w deserach i słodkich śniadaniach. Jej drobna struktura przypomina trochę mannę, ale ma wyraźniejszy charakter i jest bardziej sycąca.
Do wersji na słodko najlepiej ugotować kaszę na mleku lub napoju roślinnym (owsianym, migdałowym, sojowym), z dodatkiem szczypty soli – słodycz lepiej wtedy „wyskakuje”. Proporcje płynu można zwiększyć do ok. 2,5–3 części na 1 część kaszy, by uzyskać kremową konsystencję.
Po ugotowaniu kaszę warto:
dosłodzić miodem, syropem klonowym lub cukrem trzcinowym, dorzucić ulubione owoce (świeże lub mrożone), orzechy i odrobinę cynamonu. Taka miska kaszy krakowskiej to bardzo przyzwoite, ciepłe śniadanie na chłodniejsze dni.
Kasza krakowska nadaje się też do różnego rodzaju zapiekanych deserów. Ugotowana na półtwardo, wymieszana z twarogiem, rodzynkami i jajkiem, zapieczona w naczyniu żaroodpornym z odrobiną masła – przypomina nieco klasyczną zapiekankę makaronową na słodko, ale jest lżejsza i bardziej sycąca jednocześnie.
Najczęstsze błędy przy gotowaniu kaszy krakowskiej
Mimo że kasza krakowska jest dość „odporna” na nieudane eksperymenty, kilka błędów potrafi zepsuć efekt końcowy.
- Za dużo wody – kasza zamienia się wtedy w gęstą, bezkształtną masę. Lepiej zacząć od mniejszej ilości płynu, a w razie potrzeby dodać trochę wrzątku pod koniec gotowania.
- Ciągłe mieszanie – częsty odruch, zwłaszcza u osób przyzwyczajonych do gotowania ryżu na sypko. Przy kaszy krakowskiej mieszanie wyzwala zbyt dużo skrobi i psuje strukturę.
- Gotowanie na zbyt dużym ogniu – woda odparowuje zbyt szybko, ziarna są miękkie z wierzchu, a w środku twardawe. Delikatne, spokojne gotowanie pod przykryciem daje równomiernie miękką kaszę.
- Brak odpoczynku po ugotowaniu – od razu po wyłączeniu gazu kasza może wydawać się zbyt mokra. Kilka minut pod przykryciem sprawia, że wchłania resztę płynu i „dochodzi”.
- Brak soli lub przypraw – kasza krakowska ma neutralny smak, więc pozostawiona kompletnie bez przypraw potrafi być po prostu nudna. Sól, liść laurowy, warzywa, masło – to naprawdę robi różnicę.
Jeśli kasza mimo wszystko wyszła zbyt mokra, można rozłożyć ją cienką warstwą na dużej patelni i chwilę podsuszyć na minimalnym ogniu, delikatnie rozdzielając ziarna widelcem. Gdy jest zbyt sucha i twarda – wystarczy podlać 2–3 łyżkami gorącego bulionu, przykryć i zostawić jeszcze na kilka minut.
Podsumowanie – jak oswoić kaszę krakowską w codziennej kuchni
Kasza krakowska nie wymaga skomplikowanych zabiegów, za to bardzo wyraźnie reaguje na jakość płynu, w którym się gotuje i na dobrane dodatki. Przy proporcji ok. 1:2,2–2,5 (kasza:płyn) i spokojnym gotowaniu pod przykryciem przez 12–15 minut trudno o spektakularną porażkę. Potem zostaje już tylko decyzja: wersja wytrawna z masłem, cebulką i ziołami czy słodka – na mleku, z owocami i miodem.
Warto potraktować kaszę krakowską jako pełnoprawny składnik, a nie jedynie skromny dodatek do sosu. W zupach, zapiekankach, sałatkach i prostych daniach z warzywami szybko pokazuje, że ma dużo większy potencjał niż sugeruje niepozorny wygląd w paczce.
